Rozdział 1
**Bobby**Do lokalu weszła piękna dziewczyna, którą kojarzyłem ze szkoły, Lilly. Hmm... Co by było gdyby to ją teraz uwieść? - pomyślałem i spojrzałem znacząco na Benny'ego, który patrzył się w to samo miejsce.
- Benny, zakład o dwa piwa, że dzisiaj będzie moja? - spytałem uśmiechając się do przyjaciela.
- Sorry, ale ja nie mam ochoty bawić się w te twoje głupie zakłady - odparł i skierował się w stronę drzwi. Ja korzystając z okazji podszedłem do stojącej przy ścianie dziewczyny.
- Hej mała. Zatańczymy? - spytałem i uśmiechnąłem się do niej.
- Jasne. - odpowiedziała i po chwili ruszyliśmy na parkiet. Swoją drogą tańczyła w rytm szybkich kawałków całkiem nieźle, ale nie mogłem się doczekać kiedy Dj puści coś wolniejszego. W końcu się doczekałem, a gdy w końcu zaczęła lecieć wolna piosenka, zmniejszyłem dzielącą nasze ciała odległość i przytuliłem się do szyi brązowowłosej. Obdarowywałem jej szyję, a potem włosy czułymi pocałunkami, aż w końcu przeniosłem swoje usta na jej dolną wargę. Zacząłem ją lekko ssać i przygryzać, na co jęknęła...
**Benny**
Wszedłem do sali ponownie, szukając wzrokiem Lilly. Nie było jej nigdzie, w związku z czym, zacząłem podejrzewać, że Bobby już się nią zajął. Zacząłem iść w stronę stolika, aż w końcu ich zobaczyłem... Całowali się... Czułem się jak najgorszy śmieć, jakby ktoś dał mi porządnego liścia w twarz. Przez chwilę wpatrywałem się w nich jak jakiś głupi. Usiadłem przy barze i zacząłem zamawiać drinki, od których czułem, że dzieje się ze mną coś nie tak.
**Johny**
Nigdy nie miałem powodzenia u dziewczyn, pewnie dlatego, że wstydzą się podejść do takiego chłopaka o tak seksownym ciele.* Wzrokiem zacząłem szukać któregoś z chłopców, a zwłaszcza Benny'ego, bo byłem pewny, że Bobby zabawia się już z jakąś dziewczyną. Zobaczyłem go przy barze, siedział z podpartą o blat ręką z zamkniętymi oczami. Podszedłem do niego, pewnie się upił, choć do niego nie było to podobne. Benny miał mocną głowę do alkoholu i nigdy na imprezach nie był pijany.
- Benny, co ci jest? - spytałem na co drgnął i uniósł swoje oczy by na mnie spojrzeć. Dostrzegłem w nich smutek, a także złość.
- Nic. Spytaj Bobby'ego. On musi wszystko zepsuć. - rzekł. W końcu zrozumiałem o co mu chodzi. Zakochał się w kolejnej dziewczynie, a Bobby mu ją odebrał... Ten chłopak był niemożliwy, nie patrzył, czy jego przyjaciel się zakochał, czy też nie.
- I co z tym zrobimy?
- Nie wiem... Możemy zaczepić jakąś prostytutkę i się z nią zabawić.
- Mówisz na serio?
- No, a czemu nie? W czym jesteśmy gorsi od tego durnego alfonsa? W czym? Jesteśmy od niego jeszcze lepsi... - odparł wybiegając z pomieszczenia, a ja pobiegłem za nim...
**Benny**
Ledwo co trzymałem się na nogach, do mojej głowy zaczęły przypływać coraz to głupsze pomysły. Gdy wychodziliśmy z Johny'm na dwór, wpadliśmy na Bobby'ego.
- Cześć chłopaki, gdzie idziecie?
- A co cię to obchodzi? Wracaj do swojej kolejnej zabaweczki - odparłem wściekły.
- Chodzi ci o Lilly? Skąd miałem wiedzieć, że ci się podoba, co?
- Ty nigdy nic nie wiesz. A jak tak bardzo chcesz wiedzieć idziemy się zabawić z jakąś prostytutką, idziesz z nami?
- Miałem czekać na Lilly...
- Phi, po prostu wymiękasz - wtrącił się milczący odtąd Johny.
- No dobra, idę... - odparł po chwili namysłu.
***
Jak myślicie, co będzie dalej? :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ