Prolog
Letnia pogoda, beztroskie życie, zwyczajny klub, a tak dużo przygód...
Mam na imię Benny. Jestem chłopakiem, który lubi imprezować, ale gdy się zakocham jestem bardzo nieśmiały. U dziewczyn nie mam za wielkich szans, gdyż wszystkie dziewczyny, w których się zakocham uwodzi mój najlepszy przyjaciel Bobby - podobno największy przystojniak. Oprócz nas dwóch, w naszej niewielkiej grupce znajduje się jeszcze dwóch chłopaków, Johny - grubas, z którego czasem robimy sobie niezłe jaja i Jackson - kujonek, który załatwia nam wejściówki do najlepszych klubów. Wszyscy bardzo się od siebie różnimy, ale mimo to bardzo lubimy wspólne wypady na imprezki.
Pewnego wieczoru wszyscy postanowiliśmy pójść na imprezę. Usiedliśmy przy jednym stoliku, Johny poszedł wtedy zamówić coś do picia. Bobby jak zwykle rozglądał się w poszukiwaniu swojej kolejnej ofiary. W tym samym czasie weszła dziewczyna, która od bardzo dawna mi się podobała. Miała na imię Lilly. Lilly była dziewczyną średniego wzrostu. Jej długie, brązowe włosy okalały jej twarz o ciemnej karnacji. Bobby spojrzał w jej stronę, znacząco spojrzał się na mnie i poruszył zadziornie brwiami. W tej chwili zrobiło mi się niedobrze... Wiedziałem, że Lilly mu ulegnie jak każda inna dziewczyna...
***
Mam nadzieję, że prolog się spodobał. :) Następnego rozdziału możecie spodziewać się za tydzień.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz