niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 1

Rozdział 1 

                                   **Bobby**

          Do lokalu weszła piękna dziewczyna, którą kojarzyłem ze szkoły, Lilly. Hmm... Co by było gdyby to ją teraz uwieść? - pomyślałem i spojrzałem znacząco na Benny'ego, który patrzył się w to samo miejsce. 

     - Benny, zakład o dwa piwa, że dzisiaj będzie moja? - spytałem uśmiechając się do przyjaciela. 
     - Sorry, ale ja nie mam ochoty bawić się w te twoje głupie zakłady - odparł i skierował się w stronę drzwi. Ja korzystając z okazji podszedłem do stojącej przy ścianie dziewczyny. 
     - Hej mała. Zatańczymy? - spytałem i uśmiechnąłem się do niej. 
     - Jasne. - odpowiedziała i po chwili ruszyliśmy na parkiet. Swoją drogą tańczyła w rytm szybkich kawałków całkiem nieźle, ale nie mogłem się doczekać kiedy Dj puści coś wolniejszego. W końcu się doczekałem, a gdy w końcu zaczęła lecieć wolna piosenka, zmniejszyłem dzielącą nasze ciała odległość i przytuliłem się do szyi brązowowłosej. Obdarowywałem jej szyję, a potem włosy czułymi pocałunkami, aż w końcu przeniosłem swoje usta na jej dolną wargę. Zacząłem ją lekko ssać i przygryzać, na co jęknęła... 

                                     **Benny**

          Wszedłem do sali ponownie, szukając wzrokiem Lilly. Nie było jej nigdzie, w związku z czym, zacząłem podejrzewać, że Bobby już się nią zajął. Zacząłem iść w stronę stolika, aż w końcu ich zobaczyłem... Całowali się... Czułem się jak najgorszy śmieć, jakby ktoś dał mi porządnego liścia w twarz. Przez chwilę wpatrywałem się w nich jak jakiś głupi. Usiadłem przy barze i zacząłem zamawiać drinki, od których czułem, że dzieje się ze mną coś nie tak. 

                                    **Johny**

          Nigdy nie miałem powodzenia u dziewczyn, pewnie dlatego, że wstydzą się podejść do takiego chłopaka o tak seksownym ciele.* Wzrokiem zacząłem szukać któregoś z chłopców, a zwłaszcza Benny'ego, bo byłem pewny, że Bobby zabawia się już z jakąś dziewczyną. Zobaczyłem go przy barze, siedział z podpartą o blat ręką z zamkniętymi oczami. Podszedłem do niego, pewnie się upił, choć do niego nie było to podobne. Benny miał mocną głowę do alkoholu i nigdy na imprezach nie był pijany. 
     
     - Benny, co ci jest? - spytałem na co drgnął i uniósł swoje oczy by na mnie spojrzeć. Dostrzegłem w nich smutek, a także złość. 
     - Nic. Spytaj Bobby'ego. On musi wszystko zepsuć. - rzekł. W końcu zrozumiałem o co mu chodzi. Zakochał się w kolejnej dziewczynie, a Bobby mu ją odebrał... Ten chłopak był niemożliwy, nie patrzył, czy jego przyjaciel się zakochał, czy też nie. 
     - I co z tym zrobimy? 
     - Nie wiem... Możemy zaczepić jakąś prostytutkę i się z nią zabawić. 
     - Mówisz na serio? 
     - No, a czemu nie? W czym jesteśmy gorsi od tego durnego alfonsa? W czym? Jesteśmy od niego jeszcze lepsi... - odparł wybiegając z pomieszczenia, a ja pobiegłem za nim... 

                                 **Benny**
          
          Ledwo co trzymałem się na nogach, do mojej głowy zaczęły przypływać coraz to głupsze pomysły. Gdy wychodziliśmy z Johny'm na dwór, wpadliśmy na Bobby'ego. 
   
     - Cześć chłopaki, gdzie idziecie? 
     - A co cię to obchodzi? Wracaj do swojej kolejnej zabaweczki - odparłem wściekły. 
     - Chodzi ci o Lilly? Skąd miałem wiedzieć, że ci się podoba, co? 
     - Ty nigdy nic nie wiesz. A jak tak bardzo chcesz wiedzieć idziemy się zabawić z jakąś prostytutką, idziesz z nami? 
     - Miałem czekać na Lilly... 
     - Phi, po prostu wymiękasz - wtrącił się milczący odtąd Johny. 
     - No dobra, idę... - odparł po chwili namysłu.

***

Jak myślicie, co będzie dalej? :) 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ  
     
          

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz